Nie będziesz się, Polaku, odurzał

Słabo się czuję, więc wybrałem się do apteki, żeby zakupić kilka „prochów” mających ulżyć w chorobie, nic szczególnego, między innymi: Gripex na gorączkę (to nie jest kryptoreklama) oraz Sudafed (to też nie jest kryptoreklama) na katar. I co? I nic: nie sprzedano mi obu tych specyfików, ponieważ od zeszłego roku prawo w Polsce zabrania sprzedaży jednej osobie więcej niż jednego leku zawierającego substancje psychoaktywne (między innymi pseudoefedrynę).… Czytaj dalej

„Koncentracja, dziwko!”

Jest taka czynność, którą wielu z nas wykonuje nieomal codziennie (jeśli nie codziennie), a zaliczana jest do grupy najbardziej niebezpiecznych czynności, wykonywanych przez człowieka, stanowiących jednocześnie zagrożenie dla życia ludzkiego. Spotkałem się również ze stwierdzeniem, że im szybciej przejmą ją automaty/roboty, tym lepiej dla nas (chociaż osobiście wolałbym mieć wybór, czy robię to ja, czy zlecam zadanie robotowi, bo mi się nie chce, albo nie czuję się na siłach).… Czytaj dalej

Kocham, więc zabiję

Dla odmiany ten wpis będzie bez puenty, oceny czy innego wniosku – to pozostawiam Czytelnikom.

Słuchałem wczoraj reportażu na temat pewnej psiej adopcji, w moim ulubionym radio, którego nazwy tym razem z litości nie wymienię. Żeby nie było, to słuchała go też druga osoba, która mogła później upewnić mnie w tym, że nic mi się nie przysłyszało ani wydawało, byłem też przytomny i trzeźwy.… Czytaj dalej

Przyspieszony śmigus-dyngus

Kilka dni temu opinię publiczną poruszyła informacja o wybryku polegającym na oblaniu tajemniczą cieczą (jak się dowiedziałem nieoficjalnie: była to mieszanka starego oleju samochodowego oraz płynu hamulcowego, wysoce nieprzyjemna dla lakieru) prywatnych aut osób jeżdżących jako kierowcy w Uber. W Internecie zawrzało, autorzy (tfu: przypadkowi obserwatorzy) tego „zamachu” pochwalili się całą akcją na Facebooku i – przepraszam za może trochę niestosowną w tym momencie salwę śmiechu z mojej strony – okazali się „Januszami marketingu”, bowiem przeważająca reakcja internautów sprowadzała się do komunikatu: „pierdolcie się taksówkarze, od dzisiaj przerzucam się na Ubera”.… Czytaj dalej

Od przybytku głowa nie boli

Od przybytku głowa nie boli. Czyżby?

Wybrałem się razu pewnego do większego sklepu ogólnowszystkomającego (takiego o powierzchni boiska piłkarskiego), nabyć produkty spożywcze, bowiem wpadłem na pomysł wyprodukowania domowego ciasta marchewkowego.

O ile wrzucenie do koszyka dwóch kilogramów marchwi przyszło mi z łatwością (procedura była prosta: namierz dział z warzywami, znajdź marchew, wybierz co ładniejsze i grubsze sztuki, włóż do siatki), to zakup zwykłej mąki do wypieków przyprawił mnie o ból głowy (wbrew temu co się mówi, że od przybytku głowa nie boli 🙂 ).… Czytaj dalej

Usuńmy „znowu” z naszych słowników

Kilka dni temu miałem przyjemność być na wykładzie Wojciecha Eichelbergera, dotyczącym zarządzaniem energią życiową w stresie. Całe wystąpienie było bardzo ciekawe, w sposób spójny i logiczny wyjaśnione zostało co się dzieje w organizmie człowieka podczas stresujących sytuacji w pracy, oraz jak to wpływa na jakość życia i dlaczego po stresującym dniu nie powinniśmy zalec w domu na kanapie przed TV czy innym kominkiem.… Czytaj dalej